Piwna rewolucja rozpędza się coraz bardziej. Browary rzemieślnicze ścigają się między sobą o pierwszeństwo. Co chwilę docierają do nas informacje o kolejnych sztosach. Już nie wystarczy tylko chmiel zza oceanu żeby zaimponować konsumentowi. Trzeba czegoś więcej. Na tapetę idą wysokoekstraktowe trunki takie jak imperialne Stouty oraz Portery, zarówno bałtyckie jak i angielskie. Quadrupli i Barley Wine'ów rówież przybywa. Oczywiście to nie wszystko. To za mało, żeby zaimponować komukolwiek. Teraz trzeba jeszcze coś z tym piwem zrobić. Można je leżakować. Tu opcji jest wiele. Np. w beczce po jakimś destylacie. Najlepiej po kilku, żeby sprawdzić jak smakuje dane piwo w wersji po burbonie lub po whisky. Inną opcją jest wędzenie. Wędzimy drewnem, torfem, a nawet gównem... czemu nie ? Można też zastosować wymrażanie, żeby uzyskać gęstszą konsystencję i więcej woltów.
Do grona najlepszych starają się dociągnąć wszyscy. Również browary regionalne.
Tak też Amber, który jeszcze kilka dobrych lat temu kojarzył mi się tylko z piwem Harde, dziś wypuszcza Barley Wine'a ! Pomyśleć, że szczytem było kiedyś wyprodukowanie APY, czy IPY.
Nasze wino jęczmienne zostało wypuszczone jako seria "Po godzinach", czyli jest to wersja limitowana. Na etykiecie jest napisane, że uwarzono 200 hekto. Są też informacje o składzie: słody – pale ale, melanoidynowy mela red alder, pilzneński; chmiele – Sybilla (PL), Marynka (PL), Mosaic (USA) oraz drożdże górnej fermentacji z własnej stacji propagacji. Piwo ma 22° Plato i 10% alkoholu. Hmm... Patrząc na takie staty można by nawet rzec, ,że to American Barley Wine. Szkoda, że dopiero na trzecim miejscu mamy "Jankesa", oznacza to, że jest go najmniej. Ciekawe, co wniosły tu polskie chmiele.