Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Raduga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Raduga. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 czerwca 2017

Raduga - Circus

Pogoda próbuje coś zdziałać. Powoli robi się ciepło. W tym roku browary postawiły na owoce w piwie. Są one łączone z wieloma stylami. Możliwości są praktycznie nieograniczone. Jednym z pierwszych browarów, który zapoczątkował trend na owocowe wariacje był Raduga. Zaproponował on "wspomnienie lata", czyli pszenice z dodatkiem pulpy z mango. Pewnie niejeden wtedy zatęsknił na ciepłym okresem. Teraz właśnie się on zbliża. Raduga nie śpi i wypuszcza sporo owocowych propozycji. W rynek trafiły kolejne pszeniczniaki, tym razem z yuzu i marakują. Ja, jako fan wysokiego IBU doczekałem  się American India Pale Ale. Piwo to zostało wzbogacone grejpfrutem. Brzmi ciekawie. Nasz Circus ma 15% ekstraktu i 6.3% alkoholu. W składzie znajdziemy elitę chmieli zza oceanu. Citra, Amarillo, Cascade, Mosaic i Magnum oraz sok z grejpfruta - brzmi zachęcająco. Chyba nie ma na co czekać, tylko brać się za degustację. 
Po otwarciu przywitał mnie rześki, słodki, owocowy aromat.  W szkle prezentuje się świetnie. Wygląda jak sok multiwitamina. Jest wręcz pomarańczowe i mętne jak Weizen. Piana jest biała, ma drobne pęcherze. Dość szybko znika.  Czas na smak. Tu też jest znakomicie. Dodatek zrobił swoje. Jest on wyraźny, ale nie upierdliwy. Nie dominuje, tylko przyjemnie współgra z całą resztą. Cały czas mam wrażenie, że faktycznie piję piwo, a nie soczek :) Amerykańskie szyszki dodały jeszcze więcej cytrusów, ale też dały konkret goryczkę. Piwo jest kwaśne, słodkie i gorzkie jednocześnie. Wszystko fajnie współpracuje. Chce się brać kolejne łyki. Pijalność jest wysoka. Piwo szybko znika ze szkło. Można je pić i pić i pić. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to "Kubuś", a 6.3 volta dość szybko uderza w beret, tym bardziej w upalne dni. 
Zawsze sięgałem po konkretniejsze trunki z Radugi. Jak pojawiał się Russian Imperial Stout, albo Barley Wine w ich wydaniu to od razu był przeze mnie degustowany. Często kupowałem kilka sztuk. Po resztę ich piw sięgałem "przy okazji". Po tej propozycji chyba będę też czekał na pozostałe nowości, szczególnie te mocno chmielone i z sokiem. Może teraz jakieś Imperial IPA ? :)

Jeżeli tekst Ci się spodobał zachęcam do odwiedzenia mojego profilu na facebook'u i polubienia fanpage'a.

niedziela, 12 marca 2017

Raduga - 2028 Space Odyssey

Ostatnio dość głośno jest o sztosach i sztosikach. Dla jedych jest za drogo, a dla innych za tanio. Browary, żeby utrudnić życie konsumentom wypuszczają coraz to ciekawsze trunki. Jest ciężko. Każdy chce wypić wszystkie nowości, a nie wszystkim są one darowane. Dziś, zupełnie przez przypadek natrafiłem w sklepie na najnowszy wypust Radugi. Jest to kolejny Russian Imperial Stout w ich wykonaniu. Chyba trzeci. Ostatnim jaki piłem był Potiomkin, czyli klasyczny "rusek" w najczystszej postaci. Pamiętam, że bardzo mi wtedy zasmakował, a jak mi coś smakuje to sięgam po więcej. Tym razem jest to nawiązanie do filmu z lat 60’, czyli Space Odyssey.
W porównaniu do poprzednich RISów z Radugi, ten robi wrażenie srogimi parametrami. Mamy tu całe 28% ekstraktu, z którego wyciągnięto 12,5% alkoholu. Nie ma wielu piw w tym stylu w Polsce, które mogą pochwalić się takimi statami. Muszę przyznać, że robi to spore wrażenie. W składzie znajdziemy: wodę; słody; chmiel: Magnat; drożdże: US-05. Żeby zwiększyć zajebistość piwa, leżakowało ono 10 miesięcy. Zakładam, że przez ten czas zdążyło się już w miarę ułożyć. Zobaczmy, czy będzie kosmos...
Po przelaniu do szkła jest dokładnie to, co obiecywał producent. Jest czarno. Pod światło to samo. Barwa i konsystencja smoły idealnie odzwierciedlają nazwę tego piwa. Zaraz po przelaniu w powietrzu uniósł się genialny wręcz aromat. Takiej paloności już dawno w piwie nie czulem. Jest też lekka słodycz. Nie ma ona zbyt wiele do powiedzenia, ale jest. W smaku jest równie dobrze. Sama faktura piwa jest świetna. Niskie wysycenie, praktycznie zerowa piana dają wrażenie picia gorzkiej czekolady. Dochodzi do tego sroga kawa. Po przełknięciu zostaje w ustach posmak jak po przegryzieniu ziaren kawy. Jest też lekka kwaskowość. Wysoka goryczka od chmielu i palonych słodów stawia kropkę nad "i". Mimo, że jest to tylko 330 ml. piwa, degustuje się je dość długo. Dzięki temu możemy cieszyć się tym piwem i czerpać przyjemność z każdego łyku.
Tak powinien smakować Russian Imperial Stout. Brawo Raduga.




wtorek, 13 grudnia 2016

Raduga - Big Sleep


Za zewnątrz piździ coraz bardziej. Słoneczne lato odeszło w niepamięć. Picie Summer Ale nie jest teraz tak przyjemne jak kilka miesięcy temu. Jedyny pozytyw tego wszystkiego to możliwość sięgania po trunki o wysokim woltażu jako pretekst do rozgrzania się. Oczywiście obalenie czteropaka  Vipa ze Stonki nie wchodzi w grę. Wszystko musi być z umiarem i kulturą. Najlepszym rozwiązaniem na tę porę roku są Stouty i Portery, ale żeby nie być monotonnym, tym razem sięgnąłem po trzecią możliwość, czyli Barley Wine. 
Uwarzył je browar Raduga, który już kilka dobrych lat istnieje na polskiej scenie kraftowej. Produkuje on całkiem zacne trunki, więc mam nadzieję, że i tym razem się postarał :) Nazwy piw to nic innego jak tytuły starych filmów sprzed kilkudziesięciu lat. Muszę się przyznać, że większości z nich kompletnie nie kojarzę. Nie jestem wielkim znawcą kina, więc napiszę tylko, że Big Sleep to gangsterski film produkcji amerykańskiej, który powstał w latach czterdziestych.
Na piwie znam się trochę bardziej to też nieco więcej o nim napiszę. Ma ono 10,5% alkoholu, 24 Blg. i całe 100 IBU. Skład to: woda, słód jęczmienny, słód pszeniczny, chmiele: Cascade, Simcoe, Centennial, Mosaic, Zeus, Magnum; drożdże: US-05. Jest fajnie, nawet bardzo. Jak to czytam to jeszcze bardziej chce mi się je wypić. 
Od naszego ABW będę oczekiwał przede wszystkim dobrej podbudowy słodowej. Wiele piw w tym stylu to zwykłe IIPA w wyższej cenie i w małych butelkach. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. Big Sleep miało już premierę jakiś czas temu i nie jest ono najświeższe, ale nie ma się co bać. Takie trunki powinny tylko zyskiwać z czasem. Ok. Koniec gadania. Zobaczmy jak browar Raduga zinterpretował amerykańską wersję wina jęczmiennego.