Tym razem znowu na gorzko. Jeszcze bardziej niż ostatnio. Na warsztat idzie India Pale Ale. Nazwa nawiązuje do czasów, kiedy powstał szlak handlowy między Wielką Brytanią, a Indiami. Piwo w długiej podróży z jednego kraju do drugiego kwaśniało i nadawało się tylko do wylania za burtę. Jedynym sposobem na konserwację było mocne nachmielenie trunku. Tak właśnie powstał jeden z klasycznych wyspiarskich stylów, który do dziś jest tam prawie tak popularny jak międzynarodowy jasny lager. Oczywiście teraz, gdy Piwna Rewolucja trwa w najlepsze trzeba było odświeżyć nieco ten styl i zastąpić tradycyjne angielskie chmiele amerykańskimi.
Na warsztat idzie Doctor Brew i jego interpretacja. W zasypie mamy szyszki zza oceanu, a dokładnie Cascade, Magnum, Galaxy i Motueka, z czego ta ostatnia jest rodem z Australii. Goryczka to srogie 90 IBU, a alkohol 6,2%.