
W International Stout Day nie za bardzo sobie poszalałem, więc stwierdziłem, że w ramach rekompensaty odpalę jakiś sztos na pocieszenie. Padło na stolicę piwnej rewolucji, czyli USA i browar Brooklyn. Na tapecie jeden z najbardziej książkowych RISów, czyli Black Chocolate Stout. Piwo jest warzone sezonowo. Moja warka była najświeższa, z zimy 2016 roku.
Parametry jak na imperialny Stout przystało: 24% stanowi ekstrakt, alkohol 10%, a goryczka pochodzi od chmielu Willamette i amerykańskiej odmiany Fuggle.
Parametry jak na imperialny Stout przystało: 24% stanowi ekstrakt, alkohol 10%, a goryczka pochodzi od chmielu Willamette i amerykańskiej odmiany Fuggle.
Trunku nie nabyłem niestety w USA, tylko w UK :) Kupiłem je w osiedlowym monopolowym. Za symboliczną "dyche" nabyłem aż cztery sztuki. Takie "promki" to ja rozumiem :)
Lubię jak sklepy obniżają cenę ciemnych, mocnych piw, bo można kupić kilka sztuk i odstawić na leżak. Przy takich gabarytach ciężko żeby coś się zepsuło, więc śmiało można brać ile wlezie i wypić za np. 30 lat . Można później opchnąć jakiemuś koneserowi za kupe hajsu i spłacić tym samym kredyt na mieszkanie... No dobra, przesadziłem. Może na ćwierć raty staczy. W każdym razie leżakowanie piwa to fajna sprawa i polecam wszystkim. Wystarczy piwnica, skrzynka na piwo i piwo.