Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rockmill. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rockmill. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 kwietnia 2017

Rockmill & Bytów - Imperial Porter "O"

Dziś będzie piwowarski skarb Polski prosto z Kaszub. Była literka "P", więc czas na "O". Dla niewtajemniczonych jest to seria Porterów Bałtyckich, która powstaje we współpracy browaru Bytów i Rockmill. Jakiś czas temu miałem przyjemność degustacji pierwszego, klasycznego, lekko podkręconego "bałtyka". Bardzo przypadł mi do gustu, więc z wielką chęcią sięgam po kolejną propozycję. Dziś będzie wersja "Coffee & Salt". "Rockmillowe" Black IPA z solą, które piłem niedawno było świetne, więc nie mam większych "obawień" :) Nie ma na co czekać, zapowiada się dobrze, czas otworzyć butelkę.
Pierwsze wrażenie jest dobre, a nawet aż za dobre. Aromat jest iście "risowy". Jest agresja i paloność. Obiecana kawa również. Po przelaniu do szkła oczom ukazuje się smoliście czarny płyn. Jest praktycznie nieprzejrzysty, chyba nawet bardziej niż poprzednik. Piana jest beżowa i skąpa. Tym razem zapach nieco złagodniał. Już raczej nie da się pomylić z ruskim Stoutem. Wyszło trochę wiśni i rodzynek. 
W smaku cały czas dominuje kawa. To ona gra tu pierwsze skrzypce. Z każdym łykiem robi się ciekawiej. Do głosu dochodzi lekka, gorzka czekolada oraz szlachetny alkohol. Jak na 10% jest nieźle ukryty, rozgrzewa jedynie przełyk. Konsystencja jest gęsta. Może nawet nieco za duża jak na porter, ale nie szkodzi. Bardzo przyjemnie się to pije. Goryczka jest średnia.  Po przełknięciu pozostaje też słonawy posmak. Myślę, że sól podbiła jeszcze smak i aromat w tym piwie. Właśnie miałem na to ochotę - usiąść ze sniffterem w ręku i spokojnie sączyć sobie coś dobrego. Brakuje tylko kominka do kompletu :) 
Kolejna kolaboracyjna, propozycja przypadła mi do gustu. Jestem ciekaw kolejnych pomysłów. Na pewno po nie sięgnę. 


czwartek, 13 kwietnia 2017

Rockmill - Mystery

Kooperacyjne piwo z Rockmilla przypadło mi do  gustu, więc postanowiłem sprawdzić jak radzą sobie solo. Te psychojebne etykiety już nieraz gdzieś mi się pokazywały. W końcu się zdecydowałem na propozycję z tego browaru. Tak się złożyło, że gdzieś przeczytałem informację o tym, że pojawi się Black IPA w ich wydaniu. Dla mnie ten styl to element obowiązkowy. Każda nowość musi być przeze mnie skosztowana. Nie musiałem długo czekać, za kilka godzin piwo już czekało na swoją kolej w lodówce :)  Tym razem mamy wariację z dodatkiem kawy, soli oraz płatków owsianych. Zobaczymy, czy mimo wszystko nadal to będzie piwo z wyraźnie wyczuwalnym chmielem, jak na ten styl przystało. Piwo ma 7% alkoholu i 16% ekstraktu wag.
Butla w dłoni, jeszcze rzut oka na etykietę. Robi wrażenie. Jest tu tyle detali, że można godzinami siedzieć, kontemplować i zastanawiać się co autor miał na myśli. Ja nie mam czasu. W końcu liczy się wnętrze. Piwo gotowe do oceny.



Tak bardzo chciałem je wypić, że od razu znalazło się w szkle. Kolor to ciemny brąz. Nazwa cascadian dark ale chyba bardziej by tu pasowała. Piana jest beżowa, drobno i średniopęcherzykowa. Wygląda całkiem przyzwoicie. W aromacie jest kawowo. Składnik zrobił robotę. Na szczęście szyszunie też dają po nosie. Ponoć za wszystko odpowiedzialne są chmiele: Simcoe, Citra i Chinook. Czas na pierwszy łyk. Hmmm. Smacznie. Takiej czarnej IPy jeszcze nie piłem. Całe to połączenie daje leśne klimaty. Jest też prażony słonecznik, który nieoficjalnie jest wyznacznikiem tego stylu. Po przełknięciu zostaje lekko słonawy posmak. Goryczka po kilku łykach też staje się wyczuwalna, natomiast ta kawa ją lekko łagodzi. Niskie wysycenie sprawia, że z piwa codziennego robi się bardziej degustacyjny trunek. Dość długo je piłem, a właściwie degustowałem. Każdy łyk sprawiał mi radość, a przyjemny aromat iglaków cały czas mi towarzyszył. 
Kolejne Black IPA odhaczone. Już nie wiem które. Jest to na pewno takie, które na długo zapamiętam. Czy do niego kiedyś wrócę ? Nie wiem. Jest tyle piw do spróbowania...
Wiem, że na pewno będę miał na uwadze kolejne wypusty z Rockmilla. Już kilka czeka na swoją kolej. Mam nadzieję, że będą równie dobre jak to. Etykiety są świetne.  



środa, 29 marca 2017

Rockmill & Bytów - Imperial Porter "P"

Ostatnio przyszła do mnie kolejna paczka. Tym razem od browaru Bytów. Bardzo Wam dziękuje za tę przesyłkę. Zawartość jest naprawdę fajna. 
Każde piwo było na swój sposób fajne, natomiast kilka piw mnie zainteresowało szczególnie. Wśród nich znalazły się dwa piwa kooperacyjne - "P" oraz "O". Powstały one w połączeniu mocy browaru Bytów oraz Rockmill. Jest to seria porterów bałtyckich. Dziś postanowiłem posmakować pierwszej propozycji, czyli klasycznego, lekko podkręconego "bałtyka". Jest to wersja imperialna, ma  10,0%  alkoholu oraz  25,0% ekstraktu. Patrząc na takie parametry powinno być słodko. Zobaczmy, czy tak będzie.
Piwo jest już gotowe do oceny. Po otwarciu przywitał mnie dobrze znany aromat. Od razu wiadomo, że mamy do czynienia z porterem bałtyckim. W pokalu wygląda imponująco. Jest czarne i nieprzejrzyste. Niewielka ilość piany pojawiła się dosłownie na chwile. Nic nie szkodzi, to nie weizen. Ze szkła aromat utwierdza mnie w przekonaniu co to za piwo. Czuć wyraźny likier wiśniowy z domieszką czekolady. W smaku podobnie. Jest lekka słodycz oraz ciemne owocki w polewie z gorzkiej czekolady. Goryczka jest bardzo wyraźna, pochodzi głownie ze słodu oraz szlachetnego alkoholu. Brakuje jeszcze palonej, czarnej kawy by było idealnie. Za to konsystencja jest świetna. Piwo jest pełne, treściwe i na pewno nie jest wodniste. Można siedzieć i powoli degustować, cieszyć się każdym łykiem. 
Pierwszy kooperacyjny porter przypadł mi do gustu. Już czeka na mnie kolejna literka, tym razem "O", czyli "bałtyk" z kawą i solą. Brzmi ciekawie ;)